Rozpoczynamy serię wywiadów naszej redakcji z reprezentantami lokalnej społeczności polskiej w Cumbrii i okolicach. Celem naszych rozmów jest przybliżenie Wam, drodzy Czytelnicy, życia postaci, które są aktywnie zaangażowane w promowanie polskiej kultury w naszym regionie oraz tak jak i Wy oraz my – żyją, mieszkają, pracują w „sąsiedztwie” od lat.

Jak mówi jedno z naszych polskich przysłów – “do odważnych świat należy” dlatego też zdecydowaliśmy rozpocząć poniższą serię od wywiadu z samym założycielem portalu Cumbria.pl, ale także pomysłodawcą i współtwórcą wielu innych projektów oraz społecznych inicjatyw (takich jak VISTULA czy Polska Szkoła Sobotnia w Carlisle) – Jarosławem Jakubiakiem.

Jarku, czy możesz nam powiedzieć skąd pochodzisz, co zadecydowało o Twoim przyjeździe do Carlisle oraz jak długo już jesteś imigrantem na obczyźnie?

Pochodzę z Bielska-Białej, a dla tych, którzy nie wiedzą co to za miasto to przypomnę tylko, że stamtąd pochodzą bohaterowie takich bajek jak: Reksio, Bolek i Lolek, Pampalini czy Przygody Baltazara Gąbki. Do Anglii przyjechałem w 2005 roku więc jak dobrze liczę 14 rok mi leci. To, że jestem tu w Carlisle to tylko przez to, że znalazłem tu pracę.

Czemu Carlisle / Cumbria, a nie inny region Anglii, Szkocji, Irlandii ?

Zanim jednak przyjechałem tu do Cumbrii krótkim epizodem mojego życia jako imigranta była Szkocja, a dokładniej mówiąc Edynburg. W 2005 roku był generalnie „boom” na wyjazd do Anglii, a konkretnie tłumy ludzi leciało do stolicy czyli Londynu. Ja nie chciałem tam jechać bo wiedziałem, że tłumy już tam są i postawiłem sobie ambitnie stolicę Szkocji jako mój cel, bo tam jeszcze nie dotarło sporo ludzi.

Co sprawiło, że zdecydowałeś się zaangażować w życie społeczne lokalnej Polonii? Co było momentem przełomowym, w którym zdecydowałeś, że już najwyższa pora działać?

To się zaczęło w zasadzie przez przypadek. Stałem w polskim sklepie w Carlisle i słyszałem jak ludzie przekazują sobie informacje na temat różnych spraw, że tam coś się dzieje, a tam kursy języka angielskiego, a tam praca itp. itd.
Z tego powodu chciałem stworzyć takie oficjalnie miejsce dla Polaków, gdzie będą sobie przekazywać informacje. Nie tylko przy okazji wizyty w sklepie czy na ulicy ale bardziej mi zależało, żeby takie informacje docierały do większej grupy ludzi. Założyłem więc w internecie pierwsze forum dyskusyjne Polaków w Cumbrii. Wtedy jeszcze facebook nie był tak popularny jak dziś, a fora internetowe cieszyły się ogromną popularnością. Przypominam był to rok 2006-2007.
W kolejnych latach w związku z rozwojem forum zdecydowałem, że otworzę coś na wzór portalu, czyli pierwowzór cumbria.pl (przyp. red. na pewno znajdą się osoby pamiętające starą wersję portalu)

Odbywało się sporo imprez polonijnych takie jak: andrzejki, sylwestry, pikniki rodzinne. Robiłem zdjęcia, ludzie do mnie nadsyłali też swoje fotki. Zacząłem pisać artykuły i wstawiać zdjęcia. Charakter tej strony wtedy nieco się zmienił bo prócz źródła informacji dla lokalnej Polonii, także ich rodziny w Polsce mogły o nich poczytać czy zobaczyć foto relacje.

Skąd czerpiesz energię i czas tak potrzebny przy realizacji każdego z projektów?

Dobre pytanie Kuba. Inspiracje i energię czerpię z ludzi, którzy ze mną współpracowali, współpracują czy będą współpracować. To oni są dla mnie „zaczynem” do działania. Wiesz, to taka naturalna potrzeba – chęć zrealizowania się w życiu. Jedni kupują drogie auta, inni podróżują po świecie czy uprawiają jakieś sporty, a ja działam i będę działał dalej dla naszej lokalnej Polonii. Jeśli nie my sami to wybacz, ale Anglicy za nas tego nie zrobią. Czyż nie? Nie możemy zakopać, zabić w sobie tego, co kiedyś coś tam ktoś robił w Polsce. Mam tu na myśli nasze talenty czy zdolności.

W październiku 2018 roku miałem okazję odwiedzić polski kościół rzymsko-katolicki w Manchester założony przez pokolenie Polaków, którzy po II Wojnie Światowej zdecydowali tu w Anglii zostać. Na ścianach tego kościoła wisi mnóstwo różnych pamiątek rocznicowych. To tylko pokazuje jak dla tych Polaków było ważne wiązanie się w różne grupy działania. Aż miło teraz, po blisko 80 latach, zobaczyć ich osiągnięcia. One dają człowiekowi taką wiarę, że warto coś za życia zrobić od siebie i pozostawić naszym potomnym, żeby kiedyś oni mogli się wspierać i korzystać z tego.

Opowiedz nam trochę o Twojej rodzinie, tradycjach, zwyczajach!

Jestem mężem i ojcem dwójki chłopaków: Jan i Benjamin, którzy urodzili się tutaj. Chciałbym wpierw zaznaczyć jak wielkie wsparcie i poświęcenie daje mi moja żona. Bez tego wsparcia moja praca społeczna praktycznie nie istniała. Niejednokrotnie korzystam z jej podpowiedzi w różnych sprawach bo wiem, że będzie to obiektywne gdyż zawsze stoi obok i widzi to.

Jak każda polska rodzina staramy się wychować nasze dzieci w duchu polskości. Kwestia nauki języka polskiego, tradycji jest im przekazywana od małego. Jan uczęszcza do Polskiej Szkoły Sobotniej w Carlisle. Dając naszym dzieciom polskość chcemy w przyszłości, żeby miały wybór. Czy chcą zostać tu czy wyjechać i wrócić do Polski to będzie ich sprawa.

Chciałem jeszcze wspomnieć o jakże istotnej sprawie bo wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy z jednej rzeczy. Otóż gdy urodził się mój pierwszy syn udałem się z żoną do lokalnego logopedy z pytaniem w jakim języku mamy się porozumiewać z naszymi dziećmi? W internecie na ten temat było mnóstwo teorii i człowiek za przeproszeniem „zgłupiał”. Logopeda nam odpowiedział dość zdecydowanie, żebyśmy się nie martwili o jego angielski, tylko o… polski! Stwierdziła również, że jest zazdrosna, że będę miał dwujęzyczne dziecko. Chyba nie muszę mówić o walorach dwujęzyczności? Ale powiem pokrótce: takie dzieci szybciej przyswajają wiedzę, widzą szerzej świat i procesy jakie w nim zachodzą oraz wzrasta ich poziom inteligencji.

W dzisiejszych czasach częstą wymówką osób żyjących w rodzinach jest brak czasu, który paraliżuje jakiekolwiek działania społeczne, zaangażowanie w życie publiczne. Tymczasem wiemy doskonale zarówno z historii wielu wspaniałych Polaków jak i z Twojego przykładu, że zawsze przecież można pogodzić jedno z drugim! Zdradź nam, proszę, swój sekret w tej kwestii.

Przyjeżdżając tutaj nie zatracajmy swojego pochodzenia. Co do czasu – to nie wierzę jak ktoś mówi, że nie ma czasu czegokolwiek robić bo rodzina, praca, dzieci itp. Kwestia zaplanowania i ułożenia sobie odpowiednio czasu i gwarantuje wam, że na wszystko da się mieć czas. No i oczywiście trzeba chcieć!

Każdy z nas ma również jakieś hobby, zainteresowania. I ponownie nieprawdą jest, że nikt na nie czasu nie ma. Każdy ma jakiś „ukryty” talent. Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, co jest takim Twoim „ukrytym” talentem?

Człowiek całe życie się uczy i odkrywa swoje talenty czy konkretne zdolności, umiejętności. Ktoś kiedyś powiedział o mnie, tu cytuję: „Jarek jesteś takim motorem – nakręcasz ludzi do działania”. Lubię bardzo współpracować z ludźmi i dawać im swój czas. Każdy dla mnie jest wart wysłuchania.

Co jeszcze lubisz robić w wolnym czasie?

Na pewno rowery. W wolnym czasie lubię sobie wyskoczyć pojeździć 2-3h. Ponad roku temu zdecydowałem się przystąpić do Szkoły Ewangelizacji Cyryla i Metodego. To wspólnota działająca w ramach Kościoła Katolickiego skupiająca ludzi, pragnąca żyć z Bogiem blisko oraz dawaniu Go innym ludziom, którzy sami Go szukają. Z racji tego, że jako młodzieniec w Polsce wychowałem się w podobnej wspólnocie, zapragnąłem kontynuować moje życie z Chrystusem tutaj. Serdecznie polecam tą wspólnotę, dla tych którzy pragną bliskości Boga w życiu.

Co sądzisz o naszym regionie, po tak długim czasie zamieszkania?

Jak spojrzysz na mapę Wielkiej Brytanii to zobaczysz na południe od Carlisle – Manchester czy Liverpool gdzie się dzieje sporo. Znowu na północ od nas jest Glasgow czy Edynburg. A między tymi czterema miastami jest mega dziura, wyrwa. Nic się nie dzieje. Czas to zmienić.

Jak wspomniałem na początku, wiemy, że jesteś zaangażowany w wiele projektów, które służą lokalnej Polonii. Czy możesz nam w kilku słowach przybliżyć działalność VISTULI (Stowarzyszenia Polaków w Cumbrii) oraz Polskiej Szkoły Sobotniej oraz Twoją rolę w nich ?

Vistula jest projektem, który powstał w 2009 r. Było trzech ojców założycieli. Dwóch z nich wróciło już dawno do Polski. Zostałem tylko ja. W stowarzyszeniu pełnię rolę przewodniczącego. W 2012 roku zdecydowaliśmy otworzyć Polską Szkołę Sobotnią w Carlisle, która działa do dziś. Skupia ponad setkę dzieciaków. Zarówno Vistula jak i Szkoła jest 100 procentowym wolontariatem dla mnie. Stowarzyszenie oficjalnie reprezentuje tutejszą Polonię. Współpracujemy z lokalnymi władzami i organizacjami. A Szkoła znowu to wsparcie dla rodziców w związku z nauką języka i kultury polskiej dla ich dzieci.

Wymieniłem te dwa szczególne projekty z racji ich wielkości. Jestem natomiast pewien, że jest ich o wiele więcej! Czego możemy spodziewać się w nadchodzących latach? Gdzie widzisz potencjał naszej lokalnej społeczności?

W chwili obecnej przymierzamy się do założenia jednostki ZHP w Carlisle. Jesteśmy po rozmowach z tą organizacją. Badamy zainteresowanie ludzi tym projektem, dlatego tak ważne są zgłoszenia dzieci, o które prosiliśmy już za pośrednictwem facebooka czy tutaj, na cumbria.pl Zgłoszenia na tym etapie nie są jeszcze zobowiązujące rodziców do czegokolwiek, a tylko służą nam jako wyznacznik zainteresowania projektem. Dlatego mocno zachęcam, korzystając z okazji wywiadu, zainteresowanych do zgłaszania swoich pociech!

Kiedyś wraz z kilkoma osobami prowadziłem internetowe radio Bigos. Niestety projekt upadł, ludzie się rozeszli. Ale chciałbym w przyszłości znów wrócić do tego projektu.

Był też pomysł utworzenia działu w lokalnej bibliotece w Carlisle działu z polskimi książkami lecz na chwilę obecną, brak nam zainteresowania ze strony lokalnych władz miasta Słupsk w Polsce, które jest miastem bliźniaczym i partnerskim naszego Carlisle.

Ostatnia prośba – czy możemy liczyć na kilka słów do Czytelników?

Bądźmy dumni z tego kim jesteśmy i z jakiego kraju pochodzimy. Nie bójmy się manifestować naszego przywiązania do polskości tu na obczyźnie.

Dzięki wielkie Jarku! Moi Drodzy Czytelnicy, miałem przyjemność rozmawiać z Jarosławem Jakubiakiem, założycielem portalu Cumbria.pl oraz współtwórcą VISTULI oraz Polskiej Szkoły Sobotniej w Carlisle oraz członkiem lokalnej wspólnoty chrześcijańskiej Szkoły Ewangelizacji Cyryl i Metody w Carlisle.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jeżeli macie jakieś pytania, lub po przeczytaniu powyższego wywiadu chcielibyście zaangażować się w życie lokalnej społeczności oraz współtworzyć z nami ten portal, pisać własne artykuły, newsy – każda para rąk do pomocy będzie mile widziana. Zgłoszenia do pracy redaktorskiej, bądź w jakichkolwiek innych kwestiach prosimy kierować pod adres admin@cumbria.pl

Serdecznie dziękujemy oraz prosimy o udostępnianie postu, aby dotarł w miarę możliwości do jak najszerszego grona odbiorców!

A już niebawem drugi wywiad…

Pozdrawiam serdecznie.

Jakub Janik