Kontynuujemy dziś serię wywiadów naszej redakcji z reprezentantami lokalnej społeczności polskiej w Cumbrii i okolicach. Celem naszych rozmów jest przybliżenie Wam, drodzy Czytelnicy, życia postaci, które są aktywnie zaangażowane w promowanie polskiej kultury w naszym regionie oraz tak jak i Wy oraz my – żyją, mieszkają, pracują w „sąsiedztwie” od lat.

W ubiegłym tygodniu “szkicowaliśmy” Wam postać Jarosława Jakubiaka, w tym tygodniu postanowiliśmy „przepytać” dla odmiany kobietę – mam przyjemność przedstawić Wam, Drodzy Czytelnicy, Emilię Szulc – wolontariuszkę VISTULI, Penrith & District Multicultural Group, ambasadorkę portalu Cumbria.pl, właścicielkę serwisu informacyjno-doradczego dla Polaków, instruktorkę Zumby Fitness, a przede wszystkim – piękną mieszkankę pięknego Penrith! 😉



Emilko, standardowo już, na początek kilka szablonowych pytań – czy możesz nam powiedzieć skąd pochodzisz, co zadecydowało o Twoim przyjeździe do Penrith oraz jak długo już jesteś imigrantką na obczyźnie?

Pochodzę , z jednego z najpiękniejszych regionów Polski – Warmii i Mazur, a dokładnie z malowniczego Mrągowa, nad jeziorem Czos. Zapewne wielu z Was słyszało o tym przepięknym miasteczku, popularnym zwłaszcza latem z uwagi na obchodzony tam co roku Piknik Country.

Przyjechałam do rodziny i “za pracą”. W Penrith, tudzież w UK mieszkam od października 2005!

Czemu Penrith / Cumbria, a nie inny region Anglii, Szkocji, Irlandii ?

Przyjechałam do rodziny, 14 lat temu i jak widzisz mieszkam tu po dzien dzisiejszy. Lake District przypomina mi moje rodzinne strony, zwłaszcza jeziora… Jestem szczęściarą, że to właśnie tu trafiłam, tu jest teraz mój dom, nie chciałabym mieszkać nigdzie indziej.

Co sprawiło, że zdecydowałaś się zaangażować w życie społeczne lokalnej Polonii? Co było momentem przełomowym, w którym stwierdziłaś, że już najwyższa pora działać?

W życie polskiej społeczności w Cumbrii angażuję się silnie. Przełomowy moment? Od chwili kiedy tylko się przeprowadziłam do UK wiedziałam, że muszę działać, że coś trzeba robić. Polaków w Penrith i okolicach było wielu, a informacji, grup wsparcia niestety nie. Do tego brak znajomości j. angielskiego powodował, że polskie rodziny zamieszkujące Cumbrię czuły się bardzo odizolowane. Dlatego zrodziła się inicjatywa stworzenia grupy wsparcia dla imigrantów przyjeżdżających i pracujących na terenie Penrith i Lake District – nie tylko Polaków, ale wszystkich narodowości. To już prawie 14 lat od kiedy działam jako wolontariusz i przedstawiciel Penrith & District Multicultural Group.

Poza tym, jestem wolontariuszem w Vistuli , a także w Polskiej Sobotniej Szkole w Carlisle. To dla mnie ogromny prestiż i duma, że mogę współpracować z tymi organizacjami i propagować to co NASZE – POLSKIE. Jestem dumna ze swojego pochodzenia! Dlatego będę zawsze angażować się w życie Polonii.

Dodatkowo prowadzę własną działalność – Serwis Informacyjno-Doradczy, który stworzony został z myślą o Polonii zamieszkującej Cumbrię oraz asystuję jako tłumacz języka angielskiego.

Skąd czerpiesz energię i czas tak potrzebny przy realizacji każdego z projektów?

Ten kto mnie zna wie, że nie umiem usiedzieć w miejscu i zawsze „biorę się” za nowe projekty czy wyzwania. Jestem pracoholikiem, ale postrzegam to jako zaletę. Wszędzie mnie pełno, kocham być zapracowana i nie wyobrażam sobie, że kiedyś mogłoby się to zmienić.

Zawsze stawiałam sobie wysoko poprzeczkę, od szkoły podstawowej, poprzez studia, a teraz realizuję się zawodowo, z czego jestem bardzo dumna. Jestem zodiakalnym lwem, osoba pewna siebie, dumna i obdarzona radością życia. We wszystko co robię, angażuje się bardzo silnie. Tak jak każdy Lew jestem optymistyczna i zdecydowana i chcę działać na wielką skalę.

Energię do działania dają mi też moi bliscy, mój kochany mąż Jacek i już prawie dorosły syn Kacper, który mam nadzieję przejmie w przyszłości smykałkę do biznesu po mamie!

Wkrótce czeka mnie kolejne wyzwanie, otóż za parę tygodni przyjdzie na świat moja córeczka – Pola, to będzie dla mnie kolejny bodziec do działania, do stworzenia nowych projektów… ale na razie cii… nic nic mówię, wszystko w swoim czasie 🙂

Nie wypada nam w tym miejscu Ci nie przerwać i gorąco pogratulować! Mała Pola – to imię również nie wygląda, by zakrawało na przypadek, hm?

Bardzo dziękuję, oboje z mężem jesteśmy bardzo szczęśliwi i nie możemy się doczekać, aż Polusia będzie z nami. Imię Pola mimo, że ma pochodzenie greckie (pierwotnie zdrobnienie od imienia Apolonia) brzmi bardzo polsko i wdzięcznie. Zawsze podobało mi się to imię. Będzie łatwe do wypowiedzenia czy napisania przez osoby, które nie rozmawiają w języku polskim, np. przyszli nauczyciele Poli.

Skoro już jesteśmy przy sprawach rodzinnych – opowiedz nam więcej o Twojej rodzinie, tradycjach, zwyczajach.

Tak jak wcześniej wspomniałam, jestem szczęśliwą żoną i mamą, wkrótce podwójnie! 🙂 Mój mąż Jacek, to dla mnie najwierniejszy przyjaciel, zawsze mam w Nim oparcie, wspiera mnie w dążeniu do celów i zawsze służy pomocną dłonią i dobrym słowem. Jacek to prawdziwy patriota, posiada ogromną wiedzę niemalże w każdej dziedzinie, i godzinami może rozmawiać na temat historii Polski bądź polityki!

Z kolei Kacper jest moja siła napędowa, moja duma, szkoda tylko, że tak szybko rośnie 🙁 Kacper uczy się w lokalnym Collegu – Ullswater Community College, jest już w ostatniej klasie i w czerwcu czekają go egzaminy końcowe, w tym j. Polski. 🙂

Nie mogę też nie wspomnieć o Oliwii, córce Jacka, która jest mi bardzo bliska i również mieszka w Penrith.

Tradycje, zwyczaje? Myślę, że jesteśmy tradycyjną, polską rodziną. Obchodzimy polskie święta, obyczaje, a w domu rozmawiamy w języku ojczystym. Nie sądzę, żebyśmy kiedykolwiek zatracili nasze piękne tradycje. Ja pochodzę z bardzo tradycyjnego polskiego domu i wpajam i będę wpajać te tradycje moim dzieciom.

Poza tym, każdy z nas kocha sport. Ja jestem instruktorem Zumby Fitness oraz Zumba Kids, mój mąż Jacek gra w piłkę nożną, w zespole “Polskie Orły “ i jeździ na rowerze, natomiast Kacperek gra w reprezentacji miasta i szkoły w piłkę nożną. Po ukończeniu szkoły zamierza kontynuować naukę na wydziale wychowania fizycznego, na którymś z angielskich uniwersytetów.

W dzisiejszych czasach częstą wymówką osób żyjących w rodzinach jest brak czasu, który paraliżuje jakiekolwiek działania społeczne, zaangażowanie w życie publiczne. Tymczasem wiemy doskonale zarówno z historii wielu wspaniałych Polaków jak i z Twojego przykładu, że zawsze przecież można pogodzić jedno z drugim! Zdradź nam, proszę, swój sekret w tej kwestii.

Tak jak wcześniej wspomniałam, ja zawsze jestem w biegu i łapię się nowych projektów. Myślę, że brak czasu to nie problem, problemem jest brak motywacji. Pracuję w pełnym wymiarze pracy, prowadzę własną działalność, udzielam się jako wolontariusz, mam czas na sport, hobby i zawsze mam czas dla mojej rodziny. Nie wierzę w brak czasu! Można sobie wszystko zorganizować, tylko trzeba chcieć. Jestem optymistką i zawsze myślę pozytywnie, bo po co negatywnie? W tym chyba tkwi mój sekret. Z resztą – dla chcącego nic trudnego.

No i wygląda na to, że podzielasz w tej kwestii dewizę swojego przedmówcy – Jarka „Dla chcącego nic trudnego”. Każdy z nas ma również jakieś hobby, zainteresowania. I ponownie nieprawdą jest, że nikt na nie czasu nie ma. Każdy ma jakiś „ukryty” talent. Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się, co jest takim Twoim „ukrytym” talentem?

Kiedyś w szkole czy na studiach mówili na mnie „Człowiek – Orkiestra”, czyli do wszystkiego. Emilka zawsze była w pierwszym rzędzie! ( 🙂 ) Zgłaszałam się do wszelakich imprez szkolnych, organizacji wydarzeń, brałam udział w różnych konkursach, olimpiadach, festiwalach – kiedyś dużo śpiewałam ( 🙂 ). Wydaje mi się, że takim moim talentem jest to, że niczego się nie boję i zawsze wychodzę przed tłum. Ten powiedzmy “talent“, jak i łatwość w przyswajaniu języków obcych odziedziczyłam po mamie. Wspaniały człowiek, mój wzorzec do naśladowania!

Poza tym kocham tańczyć i nie będę skromna jeśli powiem, że jestem w tym dobra!
( 🙂 ) Uprawiam sport, muzyka towarzyszy mi od zawsze i to wszystko odnajduję w Zumbie, to jest moje hobby, dlatego zostałam instruktorem.

Uff! Rzeczywiście Człowiek-Orkiestra. I to śpiewająca! Powiedz nam proszę, co jeszcze lubisz robić w wolnym czasie?

Czytam książki, ale nie elektroniczne! Uwielbiam spędzać czas z najbliższymi i jestem fanką Ewy Chodakowskiej. Uwielbiam pływać, co wynika z mojej “mazurskiej “ natury… 🙂

Co sądzisz o naszym regionie, po tak długim czasie przebywania w okolicy?

Jeśli chodzi o walory krajobrazowe, to nie mogłam trafić lepiej! Góry, jeziora, morze, wszędzie blisko. Tu jest przepięknie. Do pogody też się już przyzwyczaiłam!

Jeśli chodzi o ludność, wydaje mi się, że w Penrith i okolicach ludzie są przyjaźnie nastawieni do innych i służą im „pomocną dłonią”. Uważam, że to bezpieczny i spokojny region, czego nie odnajdziemy w dużych miastach. Brakuje mi tylko prawdziwych cukierni i lodziarni, takich jak mamy w Polsce! Mogłoby być też więcej atrakcji dla dzieci i młodzieży, np. boiska do koszykówki czy place zabaw.

Jak wspomniałem na początku, wiemy, że udzielasz się w wielu projektach takich jak serwis informacyjno-doradczy dla Polaków czy chociażby prowadzenie zajęć Zumby Fitness. Czy możesz nam w kilku słowach przybliżyć te działalności oraz Twoją rolę w nich ?

Serwis informacyjno-doradczy, którego jestem właścicielem został stworzony z myślą o tych, którzy nie bardzo wiedzą jak załatwiać lub zabrać się za sprawy urzędowe, bądź nie znają angielskiego. Posiadam wieloletnie doświadczenie w sprawach konsumenta, biznesu, tudzież migracji. Moi klienci mogą uzyskać pomoc np. w ubieganiu się o świadczenia socjalne, rentę, wynajem mieszkań, ubieganiu s o pracę, korzystaniu ze służby zdrowia, lokalnych organizacji i stowarzyszeń. Asystuję również jako tłumacz j. angielskiego i świadczę usługi z zakresu księgowości i rachunkowości.

Z racji mojego hobby i miłości do tańca, 5 lat temu zostałam instruktorem Zumby Fitness i uczę zumby po dzień dzisiejszy. Pod tajemniczą nazwą Zumba, kryje się innowacyjna metoda łącząca fitness z tańcami latynoskimi. Metoda, która zrewolucjonizowała rynek fitnessu i zamieniła zwykły trening w gorącą imprezę – z tym wyjątkiem, że następnego dnia budzimy się w super formie. Zumba to prawdziwa fuzja muzyki, tańca, dobrej zabawy oraz spalania kalorii. Prowadzę zajęcia dla dorosłych w centrum społecznościowym Eden Rural Foyer w Penrith i dla dzieci, w siedzibie Polskiej Szkoły w Carlisle.

To bardzo ciekawe! Wydaje mi się, że wiele osób po przyjeździe do Anglii próbuje odnaleźć siebie ponownie w nowym środowisku i często z różnych powodów, czy to wstydu, barier językowych lub innych przeszkód ich starania nie przynoszą pożądanych efektów. Co, Twoim zdaniem, trzeba robić by nie zatracić siebie na obczyźnie? Bo jak trzymać dobrą formę teraz już wiemy! 😀

Jeśli nie znamy tu nikogo, nie mamy bliskich, korzystajmy z pomocy centrów społecznościowych, lokalnych stowarzyszeń np. Vistula, forów informacyjnych online, social mediów, Cumbria.pl? Uważam, ze w dzisiejszej dobie, pomocy, dostępu do informacji jest mnóstwo, i otrzymać ją można w języku ojczystym. Teraz jest o wiele łatwiej, niż jak było to 14 lat temu, kiedy przeprowadziłam się do UK.

Dobra forma? Zapraszam na Zumbę, tych dużych i tych najmłodszych! A tak serio, dbajmy o zdrowie, zbilansowana dieta i ruch to recepta na długie życie. Nie lubimy uprawiać sportu – wyjdźmy zatem na spacer, powspinajmy się po naszych pięknych górach, pobawmy się z dziećmi w berka.

Zostając przy temacie integracji – czy nie uważasz, że jednym z kluczy do sukcesu życia poza granicami ojczystego kraju jest „zdrowa” asymilacja? Mam na myśli życie w zgodzie z lokalnymi mieszkańcami, ich prawem, tradycjami oraz obyczajami, ale zarazem pielęgnowanie pamięci o swoich korzeniach i zwyczajach. Migracja XXI wieku tymczasem przedstawia się zgoła inaczej i co często dostrzegamy wśród nas – polega na izolacji, co przecież musi ograniczać nasze horyzonty?

Jak najbardziej, uważam że to w naszym geście – czyli przyjeżdżających, jest dążenie do integrowania się z lokalną ludnością. Bardzo istotne jest życie z nimi w zgodzie, poznawanie ich tradycji, kultury, przyzwyczajeń. Jeśli tak będziemy postępować, to lokalna ludność zrobi dokładnie to samo. Będą ciekawi naszej historii, obyczajów, a im więcej będą o nas wiedzieć tym lepsze będziemy mieć z nimi relacje, nie będziemy “outsiderami”. Myślę, że to działa w dwie strony.

Jeśli chodzi o izolacje, to zapewne wynika ona z braku znajomości języka. I tu znów się powtór, odwiedzajmy lokalne centra społecznciowe, tam spotkamy swoich rodaków, jak i ludzi, którzy mieszkają tu od “zawsze”. Nie bójmy się wyjść do ludzi.

Nie bójmy się wyjść do ludzi”! Powtórzę, bo nie tylko zgadzam się z tym, ale uważam, że to zdanie ma mocny przekaz! Powiedz nam proszę, gdzie widzisz potencjał naszej lokalnej społeczności?

Myślę, że Polska Sobotnia Szkoła w Carlisle, to ogromny sukces, niech istnieje jak najdłużej! To wspaniała inicjatywa, Szkoła jest rozpoznawana za swoje osiągnięcia na szczeblu Narodowym, nie tylko w Cumbrii. Tu jest ogromny potencjał. Poza tym, może warto byłoby pokusić się o polska bibliotekę z czytelnią

Ostatnia prośba – czy możemy liczyć na kilka słów do Czytelników?

Nie wstydźmy się swojego pochodzenia, to NASZA duma! Bierzmy udział w imprezach, eventach organizowanych dla polskiej społeczności w Cumbrii, jednoczmy się i wpajamy dzieciom nasza polskość!

WOW! Dzięki wielkie! Moi Drodzy Czytelnicy, miałem przyjemność rozmawiać z Emilią Szulc, właścicielką serwisu informacyjno-doradczego dla Polonii, instruktorką Zumby Fitness, ambasadorką portalu Cumbria.pl i… naszą bliską „sąsiadką” – mieszkanką Penrith! 😉

Jeżeli macie jakieś pytania, lub po przeczytaniu powyższego wywiadu chcielibyście zaangażować się w życie lokalnej społeczności oraz współtworzyć z nami ten portal, pisać własne artykuły, newsy – każda para rąk do pomocy będzie mile widziana. Zgłoszenia do pracy redaktorskiej, bądź w jakichkolwiek innych kwestiach prosimy kierować pod adres admin@cumbria.pl

Serdecznie dziękujemy oraz prosimy o udostępnianie postu, aby dotarł w miarę możliwości do jak najszerszego grona odbiorców!

A już niebawem trzeci wywiad… 😀

Pozdrawiam serdecznie.

Jakub Janik