Kontynuujemy dziś serię wywiadów naszej redakcji z reprezentantami lokalnej społeczności polskiej w Cumbrii i okolicach. Celem naszych rozmów jest przybliżenie Wam, drodzy Czytelnicy, życia postaci, które są aktywnie zaangażowane w promowanie polskiej kultury w naszym regionie oraz tak jak i Wy oraz my – żyją, mieszkają, pracują w „sąsiedztwie” od lat.

Ostatnim razem przedstawiliśmy Wam postać Emilii Szulc, w tym tygodniu postanowiliśmy „przepytać” dla odmiany nauczyciela z Polskiej Szkoły Sobotniej w Carlisle – mam przyjemność przedstawić Wam, Drodzy Czytelnicy, Alicję Woźniak – która prowadzi najstarszą klasę w tej szkole, na której to również spoczywa nowe wyzwanie gdyż przygotowuje dzieci do egzaminu z GCSE (General Certificate of Secondary Education z ang.) z j.polskiego oczywiście.

1. Alicjo, czy możesz nam zdradzić jak długo i czemu zdecydowałaś się opuścić Polskę i przyjechać do Wielkiej Brytanii ?

Prawdopodobnie większość rodaków przyjechała do Anglii z tego samego powodu: praca. Ze mną nie było inaczej. Pensja nauczyciela w Polsce była (i nadal jest) dramatycznie niska, a oferty pracy ograniczały się do przedstawiciela handlowego. Owszem, próbowałam, ale namawianie kogoś do kupna czegoś, co, moim zdaniem, nie było warte swojej ceny, nie szło mi najlepiej. Nie potrafię robić czegoś, w co nie wierzę. Dlatego, ponad 8 lat temu, razem z partnerem zdecydowaliśmy się na wyjazd za granicę. W Carlisle mieliśmy już rodzinę i znajomych, więc wybór miasta w Anglii był oczywisty.

2. Czemu akurat wybrałaś zawód nauczyciela ? Co sprawia, że chcesz uczyć dzieciaki na emigracji języka polskiego?

Ponieważ całą podstawówkę, ja i moje koleżanki, chciałyśmy wiedzieć, co nauczyciele robią w pokoju nauczycielskim! (haha) A tak poważnie mówiąc, to chyba ten zawód wybrał mnie 🙂 To był zupełny przypadek. Zabrakło mi kilku punktów na Uniwersytet Jagielloński w Krakowie. Moja mama powiedziała, że mogę spróbować znowu za rok, ale nie pozwoli mi zmarnować tych miesięcy na siedzenie w domu. Bardzo nalegała, bym miała kontakt z uczelnią i profesorami, więc „chwilowo” miałam studiować filologię polską na pobliskim Uniwersytecie Łódzkim. „Chwila” okazała się nieco dłuższa, niż się spodziewałyśmy. Nie od razu to poczułam, ale jak pojawiła się specjalizacja nauczycielska wiedziałam, że byłam na właściwym miejscu. Do tego okazało się, że mam imię po ulubionej polonistce brata mojej mamy!
Lubię polski. To trudny, ale piękny język. Polska Szkoła to wspaniała szansa dla dzieci na poznanie, opanowanie i posługiwanie się poprawnie językiem ich rodziców i dziadków. To dwujęzyczność, która da im ogromną przewagę w przyszłości. To także możliwość poznania polskiej literatury czy nazwisk takich jak Brzechwa czy Mickiewicz. To obcowanie z polską tradycją i obyczajami. Sama mam syna, który oczywiście chodzi do polskiej szkoły i nie wyobrażam sobie, że miałby nie umieć napisać „żaba” czy „rzeka”. Jako rodzic i nauczyciel chciałabym, żeby polskie dzieci na emigracji pamiętały skąd pochodzą, znały Polskę i polski język.

3. Czy uważasz, że spełniasz się w roli nauczyciela i dlaczego?

Lubię swoją pracę. Miałam przyjemność pracować w Anglii z dziećmi w różnym wieku: od przedszkola po szesnastolatków. Mogłam obserwować ich postępy i rozwój. Nic nie daje takiej satysfakcji jak świadomości, że miało się w tym jakiś udział.
Praca nauczyciela jest dla mnie także motorem do działania, do samorozwoju, do szukania nowych tematów czy pomysłów na lekcję. Człowiek uczy się całe życie i to mi się podoba.

4. Co jest najciekawsze wg Ciebie w Twojej pracy ?

Nauczyciel to jeden z wielu zawodów, w których najważniejszy jest kontakt z drugą osobą. Kocham ludzi, lubię z nimi rozmawiać i słuchać, co mają do powiedzenia. Bardzo wierzę w człowieka i jego możliwości. Ta praca pozwala mi obserwować, jak w młodych ludziach rodzi się pasja, ciekawość świata, często także głód wiedzy. Fajnie patrzeć jak odkrywają swój potencjał, uczą się jak i gdzie szukać potrzebnych informacji zamiast uczyć się na pamięć regułek z podręczników. To chyba jest najciekawsze.

5. Porównując polskie dzieci na emigracji i te które mieszkają w Polsce czy uważasz, że trudniej się uczy dzieci języka polskiego na emigracji i dlaczego?

Nauczyciel uczy tak samo, chociaż materiał jest inny, ale dzieciom na emigracji jest trudniej. Język polski nie jest łatwy, a gdy na co dzień używa się innego języka staje się następnym, dodatkowym przedmiotem do nauki. Zasady ortografii, deklinacje, koniugacje, metafory czy przysłowia są trudniejsze do przyswojenia, gdy rozmawia się o nich raz w tygodniu a nie codziennie, jak w Polsce. Na przerwach czy w luźniejszych momentach na lekcji dzieci rozmawiają ze sobą po angielsku, co tylko udowadnia to, o czym mówiłam wcześniej.

6. Czy możesz nam powiedzieć jakąś zabawną sytuację z lekcji ?

Takich sytuacji są niezliczone ilości. Fantazja, skojarzenia, rymy i pomysły dzieci nie mają granic. Czasem ktoś skomentuje lub zażartuje w taki sposób, że cała klasa, włącznie ze mną, pęka ze śmiechu. Ciężko mi więc przytoczyć jakąś konkretną sytuację. To zawsze jest kwestia chwili czy tematu, który omawiamy.. Ze swoich szkolnych czasów pamiętam najlepiej dwie nauczycielki: polonistkę i matematyczkę. Jedna była wesołą, ciepłą i przemiłą osobą a druga surową i bardzo wymagającą panią. Obie miały na mnie duży wpływ i ich metody nauczania do mnie przemawiały. Dziś, kiedy sama jestem nauczycielką, staram się być po trosze każdą z nich, więc obok poważnej gramatyki i ortografii jest też czas na luźniejszą atmosferę, śmiech, żarty i zabawę.

WOW! Dzięki wielkie! Moi Drodzy Czytelnicy, miałem przyjemność rozmawiać z Alicją Woźniak, nauczycielką z Polskiej Szkoły Sobotniej w Carlisle.

Jeżeli macie jakieś pytania, lub po przeczytaniu powyższego wywiadu chcielibyście zaangażować się w życie lokalnej społeczności oraz współtworzyć z nami ten portal, pisać własne artykuły, newsy – każda para rąk do pomocy będzie mile widziana. Zgłoszenia do pracy redaktorskiej, bądź w jakichkolwiek innych kwestiach prosimy kierować pod adres admin@cumbria.pl

Serdecznie dziękujemy oraz prosimy o udostępnianie postu, aby dotarł w miarę możliwości do jak najszerszego grona odbiorców!

A już niebawem czwarty wywiad… 😀 i będzie to duża niespodzianka. Jaka? Zapraszamy za 2 tygodnie na kolejną odsłonę.

Pozdrawiam serdecznie.

Jarosław Jakubiak