Koniec sierpnia to czas powrotów z wakacji, odwiedzin rodziny w Polsce. Wpadamy do pracy po urlopie i próbujemy nadrobić czas który gdzieś nam ciągle ucieka. Zakupy na ostatnią chwilę przed szkołą. Na trasie duży ruch wszyscy gdzieś się spieszą czasem zapominając o tym że każdy w trasie jest uczestnikiem ruchu i powinien zachować szczególną ostrożność na drodze.

Pracując w UK mamy tę przewagę, że zarabiając w funtach auta stają się dla nas łatwiej dostępne a marzenia wielu kierowców często się spełniają o wymarzonych autach. Cena benzyny w stosunku do płacy minimalnej mniej rujnują kieszeń niż naszym rodakom którzy pozostali w ojczyźnie, co przekłada się na styl naszej jazdy i z trybu ekonomicznego przekłada się na tryb konsumpcyjny i często mamy ochotę przycisnąć gaz trochę mocniej.

Pogody w Cumbrii i całej Anglii chyba nie muszę opisywać wystarczy wyjrzeć za okno, ale to nikogo z nas nie dziwi więc czujność nasza może się wyciszać i o tragedię jest już nie trudno.

Kumbryjska policja w niedzielę 11 sierpnia postanowiła na głównym rynku w Carlisle wtajemniczyć zwykłych śmiertelników w tajniki swojej pracy. Jednym z wielu zagadnień było bezpieczeństwo na drodze.

W tym celu przedstawiono wrak samochodu osiemnastoletniego kierowcy o imieniu Jordan McClure’s który zginął w ubiegłym roku w kwietniu na drodze w Cumbrii. Rodzice nastolatka wyrazili zgodę na prezentację auta ich syna w celu wykorzystywania zdjęcia wraku do promocji bezpieczeństwa na drodze.

Wypadek był spowodowany nadmierną szybkością. Kierowca nie miał żadnych szans na przeżycie zginął na miejscu jeszcze przed przyjazdem służb ratunkowych. Oficer prezentujący wrak był jako pierwszy na miejscu wypadku i mimo, że widział wiele wypadków ten szczególnie go poruszył.

Po zdjęciach ciężko odkryć markę samochodu, kiedy osobiście oglądałam wrak również nie mogłam odgadnąć co to za auto dopiero oficer prezentujący auto wyjaśnił mi że ta niekształtna kupa żelaza to Mini Cooper.

Dopiero po tej informacji zaczęło dochodzić do mnie jak może skończyć się brawura na drodze. Sama jestem matką i nie wyobrażam sobie bólu jaki musieli czuć rodzice oglądając ten wrak samochodu którym jechał ich syn.

Czasem wystarczy po prostu zdjąć nogę z gazu, jeśli ktoś chciałby przetestować moc swojego auta jest wiele miejsc w UK gdzie może spokojnie to zrobić nie zagrażając innym uczestnikom drogi. Pamiętajmy również, że jeśli mamy ograniczenie na drodze to po coś ono tam stoi i że jeśli mamy 79m/h to nie jest to samo co 70m/h.

Spieszmy się powoli pamiętając że od pewnej prędkości miejsce Św. Krzysztofa zastępuję Św. Piotr. Dla tych którzy mają inne podejście do życia odsyłam do Trzeciej zasady dynamiki Newtona.

Bo nie ważne ile mamy funtów w kieszeni, ile mamy koni mechanicznych w naszym aucie, jakie mamy poglądy, na drodze w przypadku brawury i głupoty w ułamku sekundy możemy wszystko stracić.

Ruszając w trasę nawet tę krótką do pracy miejmy szeroko oczy otwarte bo jeśli nawet my przestrzegamy zasad ruchu drogowego to inni niekoniecznie chcą je stosować i bądźmy tego świadomi, uważajmy na siebie żeby nasi bliscy nie musieli cytować słów ks.  Jana Twardowskiego “Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą”…..